Hennessey ale nie whisky

Teksańska firma Hennessey, która zasłynęła ekstremalnymi hipersamochodami Venom GT i Venom F5, niespodziewanie obrała nowy kurs. Nowy Blackbird rezygnuje z pogoni za rekordami prędkości maksymalnej i stawia na czyste emocje za kierownicą. Twórcy nazywają go prawdziwym analogowym supersamochodem, w którym główną rolę odgrywa kierowca, a nie elektronika.

Stylistyka Blackbirda również wyraźnie odróżnia go od poprzedników. Zamiast agresywnej aerodynamiki pojawiły się płynne linie nadwozia z lekkim retroakcentem, a dwudzielny tył nawiązuje do legendarnego samolotu rozpoznawczego SR-71 Blackbird. We wnętrzu filozofia „starej szkoły” jest jeszcze wyraźniejsza: kierownica nie ma żadnych przycisków, wskaźniki są całkowicie analogowe, silnik uruchamia się tradycyjnym kluczykiem, a centralne miejsce zajmuje odsłonięta lewarka manualnej skrzyni biegów.

Za fotelami pracuje wolnossące V8 o pojemności 6,2 litra i mocy do 862 KM, współpracujące z sześciobiegową manualną skrzynią biegów. Cały moment trafia na tylne koła, a silnik potrafi wkręcać się powyżej 9000 obr./min. Sprint od 0 do 97 km/h zajmuje zaledwie 2,5 sekundy, a prędkość maksymalna wynosi 354 km/h.

Karbonowe podwozie i nadwozie pozwoliły utrzymać masę na poziomie 1360 kg, a adaptacyjne zawieszenie ma zapewniać komfort także podczas dalekich podróży. Hennessey Blackbird powstanie w liczbie 71 egzemplarzy, a ceny zaczną się od 2,5 mln dolarów. Większość serii znalazła już nabywców, a publiczna premiera odbędzie się 14 sierpnia w Pebble Beach. Pierwsze auta trafią do klientów dopiero w latach 2029–2030.