Czy to Nissan?!

Nissan zdecydował się pójść drogą najmniejszego oporu i wprowadzić w USA nowego Rogue Plug-in Hybrid, który w praktyce okazał się przemianowanym Mitsubishi Outlanderem PHEV. Zamiast dostosowywać własną technikę i stylistykę do firmowego crossovera, marka wykorzystała gotowy model „trzech diamentów”. Dla producenta przeżywającego trudniejszy okres to najrozsądniejszy sposób na szybkie wejście na rynek hybryd typu plug-in.

Pod względem technicznym auto w pełni powtarza przedliftingowego Outlandera PHEV. Pod maską pracuje wolnossący silnik 2.4 o mocy 133 KM, wspierany przez dwa silniki elektryczne, które łącznie generują 251 KM. Akumulator trakcyjny o pojemności 20 kWh zapewnia do 61 km jazdy na prądzie według normy EPA. Co ciekawe, odświeżony Outlander jest mocniejszy — 306 KM — i wyposażony w większą baterię, lecz dla Rogue wybrano wcześniejszą konfigurację.

Różnice wizualne między „bliźniakami” są minimalne: Rogue Plug-in Hybrid ma własny grill i firmowe emblematy. Chromowane elementy Mitsubishi zostały sprytnie zamaskowane, choć 20-calowe koła czy czarne akcenty Black Edition wciąż zdradzają model dawcy. Wnętrze również jest znajome — trzy rzędy siedzeń, cyfrowe zegary 12,3 cala i centralny ekran o przekątnej 9 cali.

Jednocześnie crossover oferuje dobre wyposażenie. Już w podstawie ma LED-owe oświetlenie, podgrzewane fotele i zestaw systemów wspomagających kierowcę. W wersji Platinum dochodzą wyświetlacz przezierny, nagłośnienie Bose, panoramiczny dach oraz dodatkowe udogodnienia dla pasażerów drugiego rzędu. Publiczny debiut modelu odbędzie się 21 listopada w Los Angeles, a sprzedaż ruszy na początku przyszłego roku. Cen jeszcze nie podano, lecz orientacyjny poziom wyznacza Outlander PHEV, kosztujący co najmniej 40,5 tys. dolarów.