Powrót górala

Toyota Highlander, który zadebiutował w 2000 roku jako rodzinny crossover oparty na modelu Camry, przez ćwierć wieku doczekał się czterech generacji. Teraz model przechodzi najbardziej radykalną transformację w swojej historii: w USA zaprezentowano w pełni elektrycznego Highlandera. Powodem są spadające wyniki sprzedaży wersji benzynowych oraz konkurencja ze strony większego Grand Highlandera, choć tradycyjne odmiany pozostaną w ofercie.

Wersja elektryczna wyraźnie urosła: długość zwiększono do 5050 mm, a rozstaw osi do 3050 mm. Nadwozie jest szersze, lecz nieco niższe, a stylistyka nawiązuje do najnowszych elektrycznych modeli Toyoty — z wąskimi reflektorami, chowanymi klamkami i efektowną listwą świetlną z tyłu. We wnętrzu znalazły się 12,3-calowy zestaw wskaźników oraz 14-calowy ekran systemu multimedialnego z obsługą bezprzewodowych usług, przy zachowaniu fizycznych przycisków.

Podstawowy Highlander XLE FWD oferuje silnik elektryczny o mocy 224 KM i akumulator 77 kWh, zapewniający zasięg do 435 km. Wersje z napędem AWD rozwijają 343 KM i mogą być wyposażone w baterię 95,8 kWh, co pozwala przejechać do 515 km. Wszystkie odmiany obsługują standard NACS i szybkie ładowanie od 10 do 80% w około 30 minut.

Produkcja ruszy w stanie Kentucky, a akumulatory będą dostarczane z Karoliny Północnej. Sprzedaż ma rozpocząć się pod koniec roku. Ceny nie zostały jeszcze ujawnione, jednak nowość prawdopodobnie nie będzie tańsza od obecnego hybrydowego Highlandera, który w USA kosztuje od 45 570 dolarów.